Bez śledztwa, bez przesłuchania prezesa PiS. Mija pół roku od afery… ( Pmajewski77 )

Wynika to z bardzo prostego faktu. Otóż nie zostało popełnione żadne przestępstwo. To, że jakiś austriacki wujo myślał, że zrobi sobie ot tak projekt, bez żadnej umowy czy zamówienie, to mu Kaczor zapłaci nie oznacza, że powstał jakikolwiek obowiązek zapłaty („ustne” umowy można sobie w buty wsadzić w praktyce). No i Kaczor nie zapłacił i dobrze, bo to by było faktycznie przestępstwo, a w Srebrnej by siedział teraz komisarz wyznaczony przez sąd. I właśnie taki był misterny plan tych, co Austriaka do Kaczora wysłali.